sobota, 13 kwietnia 2019

#17 Ekspresowa sałatka z resztek - idealna do lunchboxa!

Hej! :) Jest weekend, a co 2 tygodnie oznacza to zajęcia Damiana na uczelni - od rana do wieczora. W takich sytuacjach zawsze staram się wymyślić coś ciekawego do jedzenia dla niego, żeby:
a) nie był głodny
b) jedzenie było pycha
c) nie trzeba było tego grzać, żeby było dobre.

Nie zawsze jest to łatwe, mam kilka sprawdzonych przepisów, ale tym razem stworzyłam coś własnego - wg opinii Damiana po spróbowaniu jest sztos, więc już się tym z Wami dzielę! :)
PS. Pamiętajcie tylko, że jeśli chodzi o przyprawy zawsze daję je na oko, spróbujcie jeśli nie macie mniej więcej wyczucia ile czegoś Wam pasuje :) Warzyw dałam po prostu tyle, ile ich miałam :D Więc jeśli wolicie czegoś więcej czegoś mniej - śmiało!

Składniki: (ok. 2 porcje)

  • ok. 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej (nie gotujcie tylko jednej szklanki, to idealna opcja, żeby zużyć resztki z obiadów/śniadań! :))
  • 5 ogórków z zalewy musztardowej - kiszone pewnie też się sprawdzą, aczkolwiek ja ich nie lubię, więc u mnie musztardowe
  • 5 rzodkiewek
  • ok. 1/2 papryki konserwowej - 2 duże plastry
  • ok. 2 ugotowane pietruszki - z rosołu
  • 1 ugotowany seler - z rosołu
  • 1 ugotowana marchewka - z rosołu
  • ok. 1/2 puszki kukurydzy
  • 3-4 łyżki wody z ogórków musztardowych
  • 2 płaskie łyżki nasion konopii
  • 1-2 płaskie łyżki płatków drożdżowych
  • sok z 1/4 limonki
  • sól, pieprz do smaku
  • szczypta czosnku granulowanego
  • szczypta mielonego imbiru
  • kiełki - ewentualnie przed podaniem
  • 1 łyżka sosu sojowego - opcjonalnie
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
Przygotowanie:
  1. Kroimy wszystkie warzywa.
  2. Do dużej miski/garnka wrzucamy kaszę jaglaną - pamiętajcie, by była ugotowana na sypko lub pomóżcie jej się rozdzielić używając tłuczka do ziemniaków :)
  3. Dodajemy wszystkie warzywa.
  4. Dodajemy przyprawy, sok z limonki i sos sojowy.
  5. Mieszamy.
  6. Koniec! :) 

Jak widzicie ta sałatka jest mega prosta. Możecie kombinować również z innymi warzywami, bądź dodać surową paprykę a nie konserwową - ja akurat taką miałam i nie bardzo miałam co z nią zrobić, więc wylądowała w sałatce :D 
Jeśli ją zrobicie pochwalcie się na instagramie hashtagiem #niebieskaweganka 💗
Do następnego!




wtorek, 9 kwietnia 2019

#16 Czy zmiana diety wpływa na zdrowie?

Przyznacie, że to dosyć banalne pytanie. Niby każdy z nas zdaje sobie sprawę, że to co jemy ma wpływ na to jak się czujemy. Ale czy na pewno?

Zawsze moją najgorszą zmorą był okres. Nie bójmy się tego słowa, robimy z tego jakiś temat tabu, a tak naprawdę każdy z nas ma z nim styczność, niezależnie od tego, czy jesteś kobietą czy mężczyzną - tak właśnie!
Nie dość, że trwał 6-7 dni, to minimum 3 dni miałam tak potworne bóle brzucha że doprowadzały do wymiotów, biegunki, potwornej migreny - co miesiąc kilka dni wyjęte z życia i spędzone na bieganiu między łóżkiem a łazienką... Nikomu tego nie życzę.

Uprzedzając pytania - tak, byłam z tym tematem u ginekologów.
"Pani mama tak miała? No, to genetyczne, trzeba to przeżyć."
"Przejdzie Pani po ciąży." - miałam wtedy 14 lat...

"Chce Pani ziołowe tabletki? Może będzie lepiej." 

No, nie. Nic nie pomagało.
Do czasu :)

Jak mama mnie uświadomiła, że w dzieciństwie miałam skazę białkową i być może nadal nie toleruję kazeiny odstawiłam natychmiastowo krowie mleko, jogurty i twaróg. Żółty ser był dla mnie wtedy nie do odstawienia, potrafiłam zjeść kilkanaście plasterków dziennie... 

Było lepiej. Okres nie trwał już tygodnia tylko 5 dni i tylko 2 z nich umierałam. Dosłownie. Znaczy, tak się czułam.

Kilka miesięcy temu postanowiłam całkowicie przejść na dietę roślinną. I stała się magia. 

Mija mi właśnie kolejny okres, podczas którego:
- nie wymiotowałam
- nie wzięłam żadnego leku przeciwbólowego
- normalnie funkcjonowałam (praca, zajęcie się domem) bez przymusu leżenia w łóżku.

I możecie mówić co chcecie - według mnie jest to zasługa tylko i wyłącznie diety. Praktycznie w ogóle nie piję alkoholu, staram się mniej stresować. I to chyba działa :)
Dla ciekawskich - moja dieta jest w miarę dobrze zbilansowana, po raz pierwszy od 10 lat mam w normie żelazo (co było dla mnie nie lada szokiem, bo jak to żelazo w normie jak nie jem mięsa?!), robiłam ostatnią morfologię krwi miesiąc temu.
Dla ciekawskich vol.2 - przy ostatniej wizycie u ginekologa z ciekawości spytałam, co mogę zrobić na bolesne okresy, żeby sprawdzić, co odpowie. 

"No właściwie to nic, pewnie pani po ciąży przejdzie. Albo na kilka dni przed okresem codziennie na wieczór tabletka aspiryny."

AHA.

Podsumowując - nie słuchajcie zawsze lekarzy, nie zawsze (albo wręcz rzadziej niż częściej) mają rację. Ja ze swojej strony mogę Wam potwierdzić, że przejście na dobrze zbilansowaną dietę roślinną na pewno pomoże przy boleściach miesiączkowych. Nie dam Wam na to gwarancji, ale mówię na podstawie swoich doświadczeń.


A Wy? Mieliście jakieś dolegliwości, które ustąpiły po przejściu na dietę roślinną lub po ograniczeniu jakichś produktów? Jestem mega ciekawa! Piszcie w komentarzach lub na Instagramie @niebieskaweganka. Do następnego! 💗

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

#15 Must-cook na Wielkanoc - barszcz biały

Hejka :) Dziś zapraszam Was na totalny must-cook na Wielkanoc - barszcz biały! Tak, można go zrobić w wersji wegańskiej, tak, można go zrobić pysznym bez kiełbasy, wędzonki czy jajka! :) Zapraszam! 
PS. Jeśli go zrobicie z tego przepisu nie zapomnijcie oznaczyć zdjęcia na Instagramie hashtagiem #niebieskaweganka! <3
PS2. Jest to przepis, który podłapałam kiedyś od kogoś na jakiejś grupie na fb, natomiast trochę go pod siebie przerobiłam :)


Składniki: (ok. 4 porcje)

  • 2 duże cebule
  • 5 ząbków czosnku
  • 1/4 dużego selera korzeniowego
  • 1 średniej wielkości marchewka
  • 5 liści laurowych
  • 1-2 łyżek majeranku
  • 1 łyżka płatków drożdżowych
  • pieprz - do smaku
  • szczypta papryki wędzonej
  • max. 1/4 szklanki wody z kiszonych ogórków
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej
  • 1/3 szklanki słonecznika
  • do wyboru: wędzony tempeh, wędzone tofu* lub kiełbaski białe z Polsoi
  • do podania wg uznania: ugotowane ziemniaki w kostce lub w formie puree - ilość też według uznania :D 

Przygotowanie:
  1. Słonecznik zalewamy wrzątkiem i odstawiamy.
  2. Wszystkie warzywa myjemy, obieramy, kroimy i wrzucamy do garnka. Zalewamy taką ilością wody, by tylko przykryła warzywa (nie więcej!). Gotujemy do miękkości.
  3. Odcedzamy bulion, wyciskamy warzywa by wydobyć jak najwięcej smaku.
  4. Dodajemy płatki drożdżowe, czarny mielony pieprz, paprykę wędzoną, majeranek, 1 łyżkę oleju bezzapachowego. 
  5. Uzupełniamy odparowaną wodę - tak, by było ok 1-1,5l. (ja robiłam na ok. 2l i też było spoko :)).
  6. Gotujemy przez około 15 minut.
  7. Dodajemy wodę z kiszonych ogórków - pamiętajcie, by dać najpierw mniej, potem ewentualnie dolać, bo każde ogórki mają inny poziom kwaśności :)
  8. Mąkę kukurydzianą mieszamy z 1/5 szklanki wody, dolewamy do zupy, zagotowujemy.
  9. Odcedzamy namoczony wcześniej słonecznik, dolewamy 1 szklankę wody. Blendujemy, odcedzamy.
  10. Do śmietanki słonecznikowej dolewamy kilka łyżek gorącej zupy, mieszamy, dolewamy do zupy. Już nie zagotowujemy. 
  11. Doprawiamy solą do smaku.
  12. To tyle! Możecie do tego ugotować ziemniaki, jeśli chcecie :) Dobrze sprawdzi się też pokrojony wędzony tempeh, odsączone wędzone tofu pokrojone w kostkę lub podsmażone białe kiełbaski od Polsoi :)  My użyliśmy pokrojonych w plasterki wędzonych parówek i też było spoko :)
Smacznego kochani! :)