sobota, 5 stycznia 2019

#4 Makaron po azjatycku - pyszny, prosty, z łatwo dostępnych składników.



Hej! :) Zrobiłam wczoraj na swoim Instastories ankietę, który przepis chcecie najpierw – super prostą napoleonkę czy makaron po azjatycku. Wygrał makaron, ale dla tych, którzy głosowali na drugą opcję dobra wiadomość – ciasto będzie następne! :)
„Nazwałam” to danie makaron po azjatycku, bo nie znam się na maksa na tej kuchni, ale dla mnie to coś między stir fry a pad thai’em? :D Jeśli znacie się lepiej ode mnie przepraszam za ignorancję :)
Jest to moja wersja kilkunastu przepisów na podobne dania, które gdzieś kiedyś mignęły mi w internetach.

Makaron po azjatycku (2 duże/3 średnie porcje):
      * makaron – ryżowy, sojowy, chow mein – jaki lubicie tak naprawdę, nam najlepiej smakuje właśnie z chow mein - ok. 250-300g
     *warzywa (świeże lub mrożone)
       - ok. 250g brokułów
  - (opcjonalnie, co lubicie): papryka, pieczarki albo azjatyckie grzyby, marchewka, groszek cukrowy, fasolka szparagowa, co macie w lodówce :)
       - tofu naturalne, kawałki sojowe
       - szczypiorek
       - (opcjonalnie) orzechy ziemne/nerkowce
     Sos:
- sos sojowy – około 3 łyżki 
- masło orzechowe bez kawałków orzechów –  4 łyżki
- sok z połówki cytryny (lub jeśli jest mała to z całej) lub 2 łyżki octu jabłkowego/ryżowego
- przyprawy: czosnek, cynamon, imbir, ewentualnie mieszanka do dań tajskich – każdego po ok. 1/3 łyżeczki


Przygotowanie (wersja z samymi warzywami):
1. Makaron przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu – w zależności od tego, jaki kupicie, przygotowanie go będzie nieco inne.
2.
3. W garnku wstawiamy wodę, do zagotowanej dodajemy brokuła i inne warzywa, jeśli je dodajecie. Można też je ugotować na parze albo później dodać na patelnię i dusić w sosie, ale wydaje mi się, że ta pierwsza wersja jest najszybsza. Odcedzamy.  Potem możemy je pokroić na mniejsze kawałki lub dodać w całości.
4. Na dużej patelni podsmażamy przygotowane warzywa
5. Dodajemy ugotowany i odcedzony makaron. 
6. Kiedy już wymieszamy warzywa z makaronem dolewamy sos, wszystko dokładnie mieszamy.
7. Nakładamy na talerz i dekorujemy posiekanym szczypiorkiem i/lub orzeszkami ziemnymi/nerkowcami.

Sos:
1.Do jednego naczynia (kubek, pojemnik do blendowania, cokolwiek) dodajemy sos sojowy, masło orzechowe, sok z cytryny/ocet i przyprawy. Dokładnie mieszamy lub najlepiej blendujemy. Można dodać trochę wody dla ułatwienia.


Wersja z tofu:
1. Tofu naturalne dobrze odsączamy, kroimy w kostkę wg upodobań, marynujemy: sos sojowy, imbir, cynamon, czosnek (albo mieszanka do dań tajskich).
2. Smażymy na patelni.
3. Dalsze kroki bez zmian :)

Wersja z kawałkami sojowymi:
1. Mogą to być gotowe „stripsy” sojowe lub pokrojone kotlety sojowe.
2. Gotujemy w wodzie z dodatkiem tej samej mieszanki soso-przyprawowej.
3. Smażymy.
4. Dalsze kroki bez zmian :)

Jeszcze małe wyjaśnienie dlaczego uważam, że wersja z gotowaniem warzyw w wodzie jest najszybsza. To dosyć proste :D Nie lubię gotowania w 5 naczyniach na raz. Najpierw gotuję warzywa, odcedzam, gotuję w tym samym garnku makaron, odcedzam (mam miejsce, bo warzywa w tym czasie kroję na mniejsze kawałki :D) i znów w tym samym garnku podsmażam warzywa i potem wszystko mieszam :D Oszczędność garnków :) (I trochę lenistwo w zmywaniu).

Znawcy kuchni azjatyckiej – dajcie znać czego to jest wersja :D
Ewentualnie jak macie jakiś fajny pomysł na nazwę tego dania – piszcie w komentarzach! :)



PS. Pro tip - można to danie zrobić też z ryżem! 
Pro tip 2 - można je jeść na zimno jako sałatkę, dzięki czemu mega spoko sprawdzi się do pracy jako niewymagający podgrzania lunch :)

To z kolei chyba najładniejsze zdjęcie jedzeniowe w mojej dotychczasowej karierze :D 
Zdjęcie z kwietnia 2020 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz