czwartek, 21 lutego 2019

#10 Najpyszniejsza carbonara na świecie!

Heja banana :D Wczoraj z okazji dnia wolnego i mojego dnia bez internetu wyczarowałam takie o to cudeńko:






Przed Wami najprostsza, przepyszna i najbardziej przypominająca oryginalną carbonara w wersji wegańskiej!








Składniki na sos: (2 spore porcje)
  • szklanka nerkowców
  • ok. 150ml mleka kokosowego
  • 1/3 szklanki mleka sojowego niesłodzonego
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 1/3 łyżeczki czarnej soli Kala Namak
  • 1 łyżka płatków drożdżowych nieaktywnych
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
  • ewentualnie zwykła sól do smaku
Dodatki do sosu:
  • boczek z tofu (np. ten lub z przepisu ze Smart Vegan Lunchboxy) albo tempeh smażony/wędzony - ilość wg Waszego uznania
  • makaron - tutaj użyliśmy domowego, ale równie dobrze sprawdzi się kupny spaghetti lub tagliatelle (bez jajek!)
  • natka pietruszki
Sposób przygotowania:
  1. Nerkowce namaczamy we wrzątku przez minimum 15 minut (najlepiej ok. 30 minut).
  2. Odcedzamy nerkowce, przesypujemy je do wysokiego naczynia, dodajemy wszystkie składniki do sosu, blendujemy na gładką masę.
  3. Doprawiamy do swojego smaku :) 
  4. Gotujemy makaron wg przepisu na opakowaniu.
  5. Jeżeli używacie do tego przepisu boczku z tofu - zróbcie go wcześniej. Jeśli tempehu (ja użyłam ok 50g): kroimy go w małą kostkę, wkładamy do pojemnika, dodajemy 1/2 łyżki wędzonej papryki, 1/4 łyżeczki słodkiej papryki, 1 łyżkę oleju i zamarynujemy ok. 2h wcześniej.
  6. Potem usmażymy go na patelni - zamiast dodawać olej na patelnię wrzucamy tempeh z całą marynatą. 
  7. Usmażymy go na pół chrupko (jak boczek!).
  8. Dodajemy na patelnię do tempehu/boczku połowę ugotowanego makaronu, wymieszamy i zdejmujemy z ognia.
  9. Do garnka po makaronie wlewamy zblendowany sos, ustawiamy na średni ogień, mieszamy aż delikatnie zgęstnieje.
  10. Dodajemy drugą część makaronu, wymieszajcie.
  11. Dodajemy całość z patelni.
  12. Mieszamy dokładnie. 
Voila! Nakładamy, posypujemy natką pietruszki i mamy gotową przepyszną, wegańską carbonarę! A teraz smacznego i postarajcie się nie wylizywać talerza (chociaż będzie ciężko, ostrzegam!) 😋

poniedziałek, 11 lutego 2019

#9 Najprostsza i najlepsza zupa pomidorowa!

Hejka :) Chwilkę mnie tu nie było ale wracam do Was i to z jakim przepisem: na najprostszą, najpyszniejszą i najszybszą pomidorówkę ever :)
Ja osobiście nigdy za pomidorówką nie przepadałam - u mnie w domu często jadło się ją z "makaronem do rosołu", wiecie, takimi nitkami, a ja jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy dany rodzaj makaronu lubią jeść tylko z jednym/dwoma konkretnymi daniami i jak sama robocza nazwa wskazuje makaron do rosołu jest do rosołu a nie do pomidorówki :D
Zdecydowanie wolałam ją jeść z ryżem - masa ryżu, mało zupy, taki w sumie bardziej sos? Było spoko, to najważniejsze :D
Jednakże! Największy problem z pomidorówką w moim domu (zresztą do tej pory - przepraszam mamo:P) jest taki, że jest to zupa pomidorowa pół na pół (a przynajmniej tak smakuje) ze śmietaną. Więc wiecie, bardziej pomarańczowa niż czerwona - chyba dlatego zawsze waliłam sobie tyle ryżu na talerz :D

Dlatego odkąd wyprowadziłam się z domu pomidorowej nie gotowałam ani nie jadłam, bo wydawało mi się, że nie potrafię zrobić innej niż taka w domu, której nie lubię. 
Damian natomiast uwielbia pomidorówkę i nie potrafił zrozumieć jak mogę jej nie lubić :D Dlatego kiedyś została mi odrobina rosołu, miałam przecier i pomidory w puszce - zrobiłam pomidorową. Totalnie różną od tej, którą znałam z domu. I wiecie co? Kocham pomidorówkę! 💗

Dziś podzielę się z Wami moim małym patentem na pomidorówkę. Coś pomiędzy polską a włoską :) Pamiętajcie, że przyprawy możecie dać wg własnego uznania, ja podaję Wam moją ulubioną mieszankę. Przecier możecie zamienić na drugą puszkę pomidorów, jednak wydaje mi się, że takie pół na pół wychodzi najlepsze :)

Składniki (na 4 spore porcje):
  • 1 przecier pomidorowy
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 nieduża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • ok.1 łyżka oleju 
  • ok. 3/4 łyżki mleka kokosowego (opcjonalnie)
  • ok. 3l wody/bulionu warzywnego (możecie dać część bulionu i resztę uzupełnić wodą)
  • bazylia (lub mix ziół włoskich lub bazylia + oregano)
  • sól
  • pieprz
  • czosnek
  • natka pietruszki (świeża/mrożona/suszona)
  • papryka słodka
  • koperek

Przygotowanie:
  1. Obieramy cebulę i czosnek. Siekamy w drobną kostkę.
  2. W garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy cebulę i czosnek, podsmażamy kilka minut.
  3. Dodajemy przyprawy - oprócz soli i pieprzu - wg własnego uznania. Mieszamy ok. minutę.
  4. Dodajemy pomidory w puszce, wlewamy puszkę wody i dodajemy przecier. Mieszamy do połączenia się z przyprawami.
  5. I tutaj zależy, czy używacie wody czy bulionu. Jeśli wody - ja dodaję domową kostkę rosołową, jeśli bulionu, który rozrzedzam - doprawiam lubczykiem i odrobiną sosu sojowego.
  6. Zmniejszam gaz, przykrywam garnek (ale nie w całości!) i zostawiam na jakieś 15-20 minut. 
  7. Do kubka/innego naczynia dodaję 3/4 łyżki mleka kokosowego i dolewam 2 chochle gorącej zupy, mieszam, dolewam mieszankę do garnka. Mieszam przez minutę.
  8. Blenduję, w międzyczasie próbuję czy smakowo jest okej, doprawiam do smaku.
  9. Podaję z ugotowanym makaronem/ryżem.
  10. Smacznego! :)
Wrzucam Wam też tutaj linka do vloga, w którym jest ta zupa, natomiast tam robiłam z 2 puszek pomidorów, bo nie miałam już przecieru :) 
Jeśli zrobicie tę zupę z mojego przepisu oznaczcie mnie na Instagramie - @niebieskaweganka! 💗

Kiepskie zdjęcie, ale to jedyne jakie znalazłam - ta zupa jest tak dobra, że nie zdążę zrobić zdjęcia bo już znika :)
Obok w miseczce makaron w wersji mac&cheese :)

Dajcie też znać czy jesteście team makaron czy team ryż jeśli chodzi o pomidorówkę 💗

sobota, 26 stycznia 2019

#8 Proste zbożowe i sycące batoniki - bez pieczenia!

Hej :) Dziś powiem Wam, jak zrobić takie oto cuda:



Czyli mega proste batoniki zbożowo-orzechowe i to w dodatku bez pieczenia! :)

Składniki:
  • płatki owsiane - ok. 3 szklanki
  • daktyle - ok. 3/4 szklanki, posiekanych
  • łuskany słonecznik - ok. 1 szklanki
  • nerkowce - ok. 20 szt. posiekanych
  • kakao - ok. 1 łyżki
  • masło orzechowe - ok. 3 łyżki
  • tahini - ok. 3 łyżki
  • gęsta część mleka kokosowego z puszki - ok. 2 łyżki
1. Ilość każdego składnika podana jest na oko, bo po prostu dodawałam je do uzyskania pożądanej konsystencji.
2. Ja robiłam to totalnie na wyczucie, ale możecie po prostu wrzucić suche składniki do miski, zblendować mokre i wymieszać :) 
3. Konsystencja musi być taka, by dało się to ugnieść w naczyniu i nie przyklejało się zbytnio do rąk.
4. Te proporcje użyłam do naczynia żaroodpornego 25x25cm. (bo wydało mi się, że w tym będzie najłatwiej - nic nie przywarło, nie zostało w naczyniu)
5. Po dokładnym wymieszaniu masy przekładamy ją do naczynia, ugniatamy tak, by była zbita, chowamy na noc do lodówki. Rano macie gotowe batoniki, wystarczy je pokroić i przełożyć np. do pojemnika :)
6. Mini drugie śniadanie albo przekąska do kawy gotowe!
7. Mokre składniki muszą być na tyle gęste po zblendowaniu, żeby skleiły suche - jeśli masa okaże się za gęsta dolejcie odrobinę wody lub mleka roślinnego, jeśli za rzadka - namoczcie we wrzątku nerkowce i dorzućcie do masy, zblendujcie - powinno być okej :)

piątek, 18 stycznia 2019

#7 Ultrakremowy sos pieczarkowy!

Dziś zaproszę Was na świeżo przetestowany przepis - maksymalnie kremowy sos pieczarkowy do makaronu lub placków ziemniaczanych :) Jest banalny, szybki i super pyszny :)


Składniki: (3-4 porcje)
  • 1/2 cebuli
  • 2 duże/3 mniejsze ząbki czosnku
  • ok. 200-250g pieczarek
  • ok. 100g nerkowców
  • 2/3 szklanki mleka roślinnego niesłodzonego
  • 1 łyżka płatków drożdżowych
  • sól i pieprz do smaku
  • garść natki pietruszki
  • 2 łyżki oleju

Przygotowanie:
  1. Cebulę i czosnek siekamy drobno. Podsmażamy na oleju.
  2. Pieczarki siekamy w plasterki lub dużą kostkę, dorzucamy na patelnię i dusimy aż puszczą wodę.
  3. Nerkowce zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na minimum 10 minut.
  4. Odcedzamy je, blendujemy z mlekiem na gładką masę.
  5. Cebulę i pieczarki mieszamy aż odparuje większość wody z patelni.
  6. Po odparowaniu około 90% wody z patelni wlewamy sos nerkowcowy. Mieszamy do połączenia smaków. Dusimy na małym gazie przez około 3-4 minuty aż zrobi się mega kremowy :)
  7. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku, dodajemy płatki drożdżowe i pietruszkę. Mieszamy.

Gotowe! :) Możecie go podawać z ulubionym makaronem, z plackami ziemniaczanymi lub po prostu z ugotowanymi ziemniakami :) Z czym lubicie :)



środa, 16 stycznia 2019

#6 Najlepsza wegańska lasagne!

Wybaczcie tak długą moją nieobecność tutaj - rozłożyło mnie choróbsko :( Dziś jest już lepiej i postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na CUDO, które ostatnio zrobiliśmy z Damianem :) 
Historia jest taka, że uwielbialiśmy gotową lasagne z Tesco/Auchan - wiecie, tę szpinakowo-pomidorową 😍 Wiadomo, kiedy postanowiliśmy przestać jeść nabiał ten gotowiec odpadał na starcie - ma mleko, maaaasę sera. Kilka tygodni temu postanowiliśmy, że kupujemy ją ostatni raz. I wiecie co? Miałam ZERO frajdy z jedzenia tego. W ogóle mi to przestało smakować, zastanawiałam się czym ja się tak zachwycałam :o 
Postanowiliśmy więc zrobić swoją lasagne, w wersji wegańskiej oczywiście! :) Powstała ona w banalny sposób: zrobiłam sos pomidorowy taki, jak robiłabym do makaronu/pizzy, potem sos szpinakowy taki, jak do makaronu i najprostszy beszamel z serowym posmakiem. 


Lasagne przed upieczeniem 



Wyszło nam to: 
 Nie ma lepszej domowej wegańskiej lasagne!

Teraz podrzucę Wam przepis, tylko weźcie jedną bardzo ważną rzecz - ja bardzo często daję składniki na oko. Dodaję, sprawdzam konsystencję, smak - jak jest takie, jak lubię jest git, jak nie to próbuję dodać płynów/przypraw i wtedy to rzadko patrzę ile dodaję.
Więc ten przepis jest DO SMAKU :D








Składniki: (nasze naczynie ma wymiary 25x25cm) - wyszły z tego 4 spore kawałki :)
  • makaron lasagne - 1 opakowanie - około 25 płatów (zależy od wielkości Waszego naczynia)
  • 2 przeciery pomidorowe
  • 1 szklanka granulatu sojowego
  • 1 opakowanie mrożonego szpinaku - 450g (najlepiej tego pokruszonego, nie w liściach) 
  • mix przypraw do pizzy (albo bazylia, oregano, tymianek, co lubicie)
  • 3 ząbki czosnku 
  • około 1 szklanki mleka roślinnego niesłodzonego (lub 1 mała śmietanka sojowa + 1/3 szklanki mleka niesłodzonego)
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 łyżka oleju
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki płatków drożdżowych
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego niesłodzonego
  • czosnek granulowany, suszona cebula - na oko
  • 1 łyżeczka przyprawy do mielonych
  • 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • 1 liść laurowy
Przygotowanie: (ja robiłam wszystko w tzw. międzyczasie)
  1. W garnku z osoloną wodą i odrobiną oleju podgotowuję płaty makaronu - sprawdźcie po ile na raz możecie wrzucić, żeby się nie posklejały - jak jest prawie al dente wyciągam na talerz.
  2. (W międzyczasie gotowania makaronu) Robię sos pomidorowy. Na patelnię z odrobiną oleju dodaję granulat sojowy. Podsmażam chwilę, dodaję przyprawę do mielonych. Dodaję przecier, doprawiam mieszanką przypraw, podduszam by stracił trochę wody. 
  3. Robię drugi sos - szpinakowy :) Posiekany drobno czosnek podsmażam na odrobinie oleju, dodaję mrożony szpinak, przykrywam, duszę aż zmięknie. 
  4. Dodaję śmietankę sojową i mleko (lub samo mleko z odrobiną mąki, dosłownie 1/4 łyżeczki). Możecie doprawić solą, pieprzem i suszonym czosnkiem.
  5. Robimy beszamel. W garnku rozgrzewam łyżkę - max dwie oleju (zależy od wielkości naczynia), podgrzewam, dodaję mąkę, dokładnie mieszam. Dodaję liść laurowy i gałkę muszkatołową, dokładnie mieszam. Dolewam mleko niesłodzone - i tutaj musicie po prostu patrzeć na gęstość sosu - i mieszam. Dolewam i mieszam, aż sos uzyska gładką i gęstą konsystencję. Wtedy wyciągam liść laurowy.
  6. Beszamel doprawiam solą, pieprzem i płatkami drożdżowymi - dla serowego posmaku :)
  7. Składamy lasagne! :) Na dno naczynia wykładamy ok. 2 łyżki sosu pomidorowego - żeby makaron nie przywarł :) Lecimy z warstwami! 

sos pomidorowy
makaron
sos pomidorowy
makaron
sos szpinakowy
makaron
sos pomidorowy
makaron
sos szpinakowy
makaron
sos pomidorowy
makaron
beszamel

       9. Lasagne pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni na grzaniu góra dół przez 40 minut. Najważniejsze! Jeśli macie naczynie z pokrywką - użyjcie jej! Dzięki temu lasagne nie wyschnie :) Jeśli macie tak jak my bez pokrywki wystarczy folia aluminiowa :) 30 minut pieczenia pod przykryciem + 10 minut bez przykrycia. 

Koniec! Jest to trochę pracochłonny przepis, ale uwierzcie że efekt jest wart każdej minuty spędzonej w kuchni :) Jeśli macie z kim gotować to świetne rozwiązanie, we dwójkę idzie sprawniej :D 
Lasagne po wyjęciu z piekarnika :)
A tak wyglądał ukrojony kawałek. Comfort food w czystej postaci 😍😋


Musicie pamiętać o kilku rzeczach!
  • Nawet jeśli na opakowaniu makaronu macie napisane, że  nie trzeba go gotować przed pieczeniem - lepiej to zróbcie. Nawet 2-3 minuty w garnku z gorącą wodą pomogą :) Poprzednim razem zgodnie z opakowaniem nie gotowaliśmy makaronu i lasagne wyszła bardzo sucha - ta jest idealna :)
  • Przyprawić możecie według swojego uznania! Do beszamelu nie trzeba dodawać płatków drożdżowych, jednak dają one serowy smak a jak wiadomo na wierzchu lasagne jest ser, więc to taki zastępnik :)
  • Zamiast robić sos szpinakowy na bazie tofu możecie użyć jogurtu roślinnego lub po prostu mleka z mąką ziemniaczaną - chodzi o samą konsystencję "sosową" :)
  • Beszamel dobrze robić na oko :) Nam wyszło go trochę za dużo, więc tutaj zmniejszyłam proporcje, ale jeśli chcecie go więcej to śmiało róbcie, jest pycha :) 
  • Przy beszamelu można zaszaleć i zrobić go w wersji bezglutenowej - użyć ugotowanego kalafiora jako bazy, zblendować i doprawić jak beszamel :) Ja następnym razem zrobię właśnie w takiej wersji (kalafiorowelove! 💓)

wtorek, 8 stycznia 2019

#5 Najprostsze ciasto świata - wegańska napoleonka.



Zgodnie z obietnicą dziś zapraszam Was na ultraprosty przepis na ultrapyszne ciasto! :D Albo może raczej mini ciastka?... Sami oceńcie! :)

„Napoleonka” jaglana (przepis na prostokątną blaszkę do ciast):
- herbatniki (wegańskie są np. te z Lidla, oczywiście możecie użyć też normalnych wg własnego uznania) – ja kupiłam dużą paczkę (chyba 300g?) i praktycznie cała poszła
- kasza jaglana ok. 1 szklanka
- mleko roślinne waniliowe ok. 2,5 szklanki (możecie też użyć czekoladowego lub zwykłego i dodać nasiona wanilii z 1 laski lub cukier z prawdziwą wanilią :))
- jeśli mleko będzie za mało słodkie - cukier do smaku 
- (opcjonalnie) dżem owocowy, roztopiona czekolada, masło orzechowe

Przygotowanie:
1. Dokładnie płuczemy kaszę jaglaną, żeby pozbyć się z niej gorzkawego posmaku.
2. Wrzucamy do garnka, zalewamy mlekiem waniliowym, gotujemy na małym ogniu aż wchłonie cały płyn. (Mieszając, kasza lubi się przypalać!)
3. Blaszkę wykładamy herbatnikami, tak, żeby się stykały i tworzyły praktycznie cały spód.
4. Kaszę jaglaną blendujemy (blenderem ręcznym, kielichowym będzie na maksa ciężko) na gładką masę - ma mieć konsystencję przypominającą budyń :)
5. Przekładamy naszą budyniową masę na herbatniki.
6. Cały wierzch również wykładamy herbatnikami.
7. Chowamy do lodówki najlepiej na całą noc.
8. Kroimy na kawałki wg ułożenia herbatników.
Smacznego! :)

Wersja z masłem orzechowym:
Wystarczy do ugotowanej kaszy dodać masło orzechowe (ok. 1-1,5 łyżki). Zblendować – masa będzie orzechowa :)

Wersja z polewą czekoladową:
Gotowe i stężałe ciasto oblać roztopioną czekoladą i wstawić na godzinę do lodówki :)

Wersja z dżemem: 
Na gotowe ciasto wykładamy warstwę ulubionego dżemu, mniam! :)



sobota, 5 stycznia 2019

#4 Makaron po azjatycku - pyszny, prosty, z łatwo dostępnych składników.



Hej! :) Zrobiłam wczoraj na swoim Instastories ankietę, który przepis chcecie najpierw – super prostą napoleonkę czy makaron po azjatycku. Wygrał makaron, ale dla tych, którzy głosowali na drugą opcję dobra wiadomość – ciasto będzie następne! :)
„Nazwałam” to danie makaron po azjatycku, bo nie znam się na maksa na tej kuchni, ale dla mnie to coś między stir fry a pad thai’em? :D Jeśli znacie się lepiej ode mnie przepraszam za ignorancję :)
Jest to moja wersja kilkunastu przepisów na podobne dania, które gdzieś kiedyś mignęły mi w internetach.

Makaron po azjatycku (2 duże/3 średnie porcje):
      * makaron – ryżowy, sojowy, chow mein – jaki lubicie tak naprawdę, nam najlepiej smakuje właśnie z chow mein - ok. 250-300g
     *warzywa (świeże lub mrożone)
       - ok. 250g brokułów
  - (opcjonalnie, co lubicie): papryka, pieczarki albo azjatyckie grzyby, marchewka, groszek cukrowy, fasolka szparagowa, co macie w lodówce :)
       - tofu naturalne, kawałki sojowe
       - szczypiorek
       - (opcjonalnie) orzechy ziemne/nerkowce
     Sos:
- sos sojowy – około 3 łyżki 
- masło orzechowe bez kawałków orzechów –  4 łyżki
- sok z połówki cytryny (lub jeśli jest mała to z całej) lub 2 łyżki octu jabłkowego/ryżowego
- przyprawy: czosnek, cynamon, imbir, ewentualnie mieszanka do dań tajskich – każdego po ok. 1/3 łyżeczki


Przygotowanie (wersja z samymi warzywami):
1. Makaron przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu – w zależności od tego, jaki kupicie, przygotowanie go będzie nieco inne.
2.
3. W garnku wstawiamy wodę, do zagotowanej dodajemy brokuła i inne warzywa, jeśli je dodajecie. Można też je ugotować na parze albo później dodać na patelnię i dusić w sosie, ale wydaje mi się, że ta pierwsza wersja jest najszybsza. Odcedzamy.  Potem możemy je pokroić na mniejsze kawałki lub dodać w całości.
4. Na dużej patelni podsmażamy przygotowane warzywa
5. Dodajemy ugotowany i odcedzony makaron. 
6. Kiedy już wymieszamy warzywa z makaronem dolewamy sos, wszystko dokładnie mieszamy.
7. Nakładamy na talerz i dekorujemy posiekanym szczypiorkiem i/lub orzeszkami ziemnymi/nerkowcami.

Sos:
1.Do jednego naczynia (kubek, pojemnik do blendowania, cokolwiek) dodajemy sos sojowy, masło orzechowe, sok z cytryny/ocet i przyprawy. Dokładnie mieszamy lub najlepiej blendujemy. Można dodać trochę wody dla ułatwienia.


Wersja z tofu:
1. Tofu naturalne dobrze odsączamy, kroimy w kostkę wg upodobań, marynujemy: sos sojowy, imbir, cynamon, czosnek (albo mieszanka do dań tajskich).
2. Smażymy na patelni.
3. Dalsze kroki bez zmian :)

Wersja z kawałkami sojowymi:
1. Mogą to być gotowe „stripsy” sojowe lub pokrojone kotlety sojowe.
2. Gotujemy w wodzie z dodatkiem tej samej mieszanki soso-przyprawowej.
3. Smażymy.
4. Dalsze kroki bez zmian :)

Jeszcze małe wyjaśnienie dlaczego uważam, że wersja z gotowaniem warzyw w wodzie jest najszybsza. To dosyć proste :D Nie lubię gotowania w 5 naczyniach na raz. Najpierw gotuję warzywa, odcedzam, gotuję w tym samym garnku makaron, odcedzam (mam miejsce, bo warzywa w tym czasie kroję na mniejsze kawałki :D) i znów w tym samym garnku podsmażam warzywa i potem wszystko mieszam :D Oszczędność garnków :) (I trochę lenistwo w zmywaniu).

Znawcy kuchni azjatyckiej – dajcie znać czego to jest wersja :D
Ewentualnie jak macie jakiś fajny pomysł na nazwę tego dania – piszcie w komentarzach! :)



PS. Pro tip - można to danie zrobić też z ryżem! 
Pro tip 2 - można je jeść na zimno jako sałatkę, dzięki czemu mega spoko sprawdzi się do pracy jako niewymagający podgrzania lunch :)

To z kolei chyba najładniejsze zdjęcie jedzeniowe w mojej dotychczasowej karierze :D 
Zdjęcie z kwietnia 2020 :)

czwartek, 3 stycznia 2019

#3 Domowe kostki rosołowe - ratunek w kuchni

Hej! :) Dziś zapraszam Was na przepis na super proste domowe kostki rosołowe. Super proste, zero waste - zrobione z obierków z włoszczyzny, które wykorzystujecie do robienia rosołu :)

Domowe kostki rosołowe warzywne (przepis na foremkę 12 kostek):
- wszystkie obierki z warzyw z propocji podanych przy przepisie na rosół (umyte!)
- odrobina wody
- łyżka oleju
- przyprawy: sól, pieprz, lubczyk, pietruszka, koperek (można też dodać liść laurowy z rosołu)

Przygotowanie:
1. Do garnka wrzucamy wszystkie obierki, dolewamy wodę - tyle, by przykryła połowę obierków.
2. Gotujemy do miękkości.
3. Studzimy.
4. Wrzucamy wszystko do blendera (ja używam do tego elementu blendera ręcznego - nazywa się to chyba rozdrabniacz? :D).
5. Dolewamy olej i blendujemy na gładką masę. Przyprawiamy do smaku - możecie tu też dodać odrobinę sosu sojowego lub więcej soli :)
6. Masę przekładamy do foremki na kostki lodu. Niedużo, tak, by swobodnie móc zamknąć pojemnik. 
7. Wkładamy do zamrażarki.

Voila! Po kilku godzinach mrożenia są gotowe. Możecie ich używać do zup, do rosołu zamiast kupnych kostek. Są też spoko, jeśli macie ochotę na "zupę chińską" - wtedy wystarczy ugotować makaron, taką kostkę zalać wrzątkiem, wymieszać i mamy mega szybki "rosół" :)

Spoko tipem jest też to, że jeśli wolicie gotować rosół na nieobranych warzywach, możecie potem zblendować warzywa, których nie jecie z rosołem :) Wyjdzie na to samo :)

środa, 2 stycznia 2019

#2 Najlepszy rosół - na kaca, na rozgrzanie, na zawsze!

Hej! 😊 Dziś zapraszam Was na kolejny przepis na nowy rok – rosołek, wegański, perfekcyjny, idealny na kaca posylwestrowego i na rozgrzanie w zimny dzień.

Rosół (przepis na około 3l):
- 1 nieduży por (ok.150-200g)
- 1 cebula
- ok. 500-550g marchewek
- ok. 350g korzenia pietruszki
- 1 nieduży seler (ok.200g)
- przyprawy: cząber, lubczyk, 4 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, suszona natka pietruszki, suszony koperek - wszystko prócz liści laurowych i ziela angielskiego po ok. 1 łyżeczce
- 3 kostki rosołowe warzywne domowe (przepis na nie wrzucę na dniach / lub sól, pieprz, zioła do smaku 😊 - to jest opcjonalne, spróbujcie rosołu i jeśli będzie za słaby w smaku dorzućcie kostki :) 
- ok. 3 łyżki oleju rzepakowego
- 1-2 łyżki sosu sojowego
- świeży koperek/natka pietruszki (ja mam zamrożone z lata)

Przygotowanie:
1. Myjemy marchewki, pietruszki, selera i pora.
2. Cebulę kroimy w piórka a białą część pora w plasterki.
3. W dużym garnku (najlepiej takim 4l) rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i pora, podsmażamy przez mniej więcej 4-5 minut. Możecie wtedy dolać odrobiny wody, cebula się poddusi i będzie miększa.
4. Do garnka wrzucamy przyprawy – każdej około łyżeczkę plus wg proporcji liście laurowe i ziele angielskie, mieszamy, dajemy chwilę, żeby smak rozszedł się po całym tłuszczu i cebuli z porem.
5. Marchewki i pietruszki obieramy kroimy w słupki (lub plasterki, jak kto woli). Obierków nie wyrzucamy!
6. Selera obieramy i kroimy w dużą kostkę (lub mniejszą, jeśli lubicie go jeść w rosole). Dorzucamy do garnka. Obierków nie wyrzucamy!
7. Ok. 3-centymetrowy kawałek zielonej części pora (lub 1 liść) dorzucamy do obierków. Resztę w całości dodajemy do garnka z warzywami.
8. Mieszamy wszystko razem, dolewamy ok.3l wody – tak, by przykryć warzywa +1-2cm. Znów mieszamy, przykrywamy.
9. Gotujemy wszystko na małym ogniu pod przykryciem przez co najmniej 3 godziny.
10. Po ugotowaniu do miękkości warzyw próbujemy – dodajemy sól i pieprz do smaku, łyżkę sosu sojowego i kostki warzywne.
11. Można dodać koperek albo natkę pietruszki.

I tutaj w zależności od preferencji – ja z takich warzyw lubię tylko marchewkę, więc rosół przecedzam i dorzucam na talerzu marchewki. Z reszty warzyw można zrobić pasztet lub zblendować z ciecierzycą i zrobić warzywny hummus, ewentualnie zblendować, doprawić i użyć jako farszu do pierogów :) 
Obierków nie wyrzucajcie: wrzućcie do woreczka strunowego, zamroźcie. Później na nich można ugotować bulion pod inne zupy :)
Czekam na Wasze recenzje tego pysznego przepisu – w naszym (moim i narzeczonego) mniemaniu jest to najlepszy rosół jak do tej pory! 😊


Tak, kocham jeść masę marchewki w rosole :D 

wtorek, 1 stycznia 2019

#1 Sałatka gyros - super prosta, pyszna, idealna do lunchbox'a i na imprezy

Hej! Jestem Klaudia i na tym blogu będę dzieliła się z Wami moimi pomysłami na proste, pyszne i tanie dania w wersji wegańskiej :) 

Zaczniemy od razu od petardy: sałatki gyros! 
Jak wszyscy wiemy podstawą sałatki gyros jest kurczak, warzywa i majonez. Ja ten przepis zweganizowałam na naszego domowego sylwestra i wyszedł genialnie!

Wegańska sałatka gyros (6 małych/4 duże porcje):
- 2 opakowania jackfruit'a, każda po 200g (ja użyłam jednego opakowania wersji w sosie bbq i jednego naturalnego - dokładnie z tej firmy 
- 1 długi świeży ogórek
- 6 ogórków z zalewy musztardowej (ja użyłam Kozackich)
- 1 puszka kukurydzy
- 200g ugotowanej ciecierzycy (jeśli używacie z puszki dobrze ją wypłuczcie pod bieżącą wodą)
- 1/2 dużej albo 1 mniejsza sałata rzymska (lub tyle samo kapusty pekińskiej)
- przyprawy: mieszanka kebab/gyros, sól, pieprz, papryka słodka (ilość do smaku)

Majonez (albo raczej czosnkowy sos majonezowy):
- 2 kostki tofu naturalnego, każda po 180g
- płaska łyżeczka czarnej soli kala namak
- mleko roślinne niesłodzone (na oko)
- 1/2 łyżeczki płatków drożdżowych
- 1/2 łyżeczki suszonego czosnku

Przygotowanie:
1. Oba opakowania jackfruit'a wrzucamy do miski/garnka, mieszamy, zasypujemy przyprawami, mieszamy i wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Dobrze jest czymś przykryć miskę/garnek, żeby zapachy nie przeszły do całej lodówki. Można to zrobić dzień wcześniej i zostawić na noc. 
2. Wlewamy na patelnię odrobinę oleju. Wrzucamy zamarynowanego chlebowca, podsmażamy do miękkości (powinien smakować jak podduszone mięso).
3. Świeżego ogórka kroimy w kostkę.
4. Ogórki musztardowe w takiej samej wielkości kawałki.
5. Sałatę rwiemy lub kroimy.
6. Jeśli używacie ciecierzycy z puszki to wystarczy ją przepłukać pod bieżącą wodą. Jeśli chcecie użyć suchej - namoczcie ją na całą noc, potem ugotujcie do miękkości.
7. Odcedzamy kukurydzę.
8. Naszykujcie naczynie na sałatkę (może być przezroczyste, żeby było widać warstwy).
9. Układamy kolejno: jackfruit'a, świeżego ogórka, ciecierzycę, kukurydzę, ogórka musztardowego. 

Teraz robimy majonez!
Do pojemnika od blendera wrzucamy 2 kostki tofu (trochę odsączone!), wsypujemy czarną sól, pieprz, płatki drożdżowe i czosnek. Blendujemy, dolewamy mleko roślinne do odpowiedniej konsystencji, "majonezowej". Próbujemy, doprawiamy wg uznania. 

10. Dolewamy majonez do sałatki. Mieszamy. Podajemy z pieczywem/kanapeczkami.

Smacznego! :)

Sałatka świetnie się sprawdzi na wszelkie mniejsze i większe imprezy, doskonała na lunch do pracy :) Jeśli chcecie/lubicie możecie dodać czerwoną paprykę pokrojoną w kostkę lub doprawić wg swojego uznania :)  Zamiast owoców chlebowca świetnie sprawdzą się kotlety sojowe - wtedy wystarczy je ugotować w bulionie lub wodzie z przyprawami i potem usmażyć jak kawałki kurczaka na gyros z odpowiednimi przyprawami :)

Wybaczcie mało estetyczne zdjęcie, ale to było jedyne które zdążyłam zrobić :)