sobota, 4 maja 2019

#20 Miska dobroci z kaszą gryczaną i sosem z ciecierzycy

Hej :) Jako że uwielbiam gotowanie z tzw. resztek a w ten weekend wypadł Damianowi zjazd na uczelni i cały dzień będzie poza domem + bez możliwości podgrzania jedzenia stworzyłam coś a'la buddha bowl - aczkolwiek nie wiem czy mogę to tak do końca nazwać, więc niech zostanie miska dobroci 😁 Będzie ona zarówno dobra na lunch, obiad, do lunchboxa - na zimno i na ciepło 😌 Jeśli zrobicie ją dla siebie nie zapomnijcie wrzucić zdjęcia na Instagram i otagować hashtagiem #niebieskaweganka ❤️


Składniki (2 duże porcje):


  • 1 szklanka suchej kaszy gryczanej
  • przyprawy: papryka słodka, czosnek granulowany, pieprz, kumin - każdej po ok. 1/2 łyżeczki
  • 2 małe liście laurowe
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 2 łyżki oleju
  • 3 mniejsze ziemniaki
  • 1 burak
  • 1 papryka żółta
  • ok. 6-7 ogórków z zalewy musztardowej
  • 1/2 kostki wędzonego tofu
  • ok. 1/2 szklanki ugotowanej lub z puszki ciecierzycy
  • 2 łyżki nasion konopii
  • szczypta płatków drożdżowych
  • sól, pieprz do smaku
  • 1/2 łyżki octu jabłkowego
  • 2 łyżki oleju (do sosu)

Przygotowanie:
  1. Gotujemy kaszę - ja gotowałam ją na sypko wg przepisu Olgi Smile 😊 Dodałam jedynie paprykę słodką, czosnek, pieprz, kumin, liście laurowe i ziele angielskie.
  2. Pokrojonego ziemniaka, buraka i paprykę pieczemy w piekarniku (ja piekłam ugotowane ziemniaki i buraka + surową paprykę, 15 minut w 180 stopniach).
  3. Tofu kroimy w mniejszą kostkę i podsmażamy na odrobinie oleju aż zrobi się złociste.
  4. Siekamy ogórki w podobnej wielkości kawałki.
  5. Blendujemy ciecierzycę z nasionami konopii (namoczonymi 5 minut we wrzątku), płatkami drożdżowymi, octem jabłkowym i olejem. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku, rozrzedzamy wodą do uzyskania konsystencji dressingu.
  6. W pudełku/misce/na talerzu wykładamy kaszę, wszystkie dodatkowe składniki i wszystko polewamy sosem. Dekorujemy natką pietruszki. 
  7. Voila! Pyszny obiad/lunchbox gotowy!

Pamiętajcie, że możecie ten przepis dowolnie modyfikować - czegoś dodać mniej/więcej, czegoś wcale, coś zamienić! :)







Kasza gryczana + ciecierzycowy sos :)












Od lewej: ogórek musztardowy, podsmażone wędzone tofu, odrobina buraka, pieczona papryka i pieczone ugotowane ziemniaki :)











I świeża natka pietruszki 💗







Czekam na Wasze zdjęcia na Instagramie! 💗💗💗
Mój instagram :)

piątek, 3 maja 2019

#19 Farsz "mięsny" do pierogów i uszek

Gdzieś w odmętach szafki zapodział mi się gotowy barszcz czerwony - a z czym innym go zjeść niż z uszkami? 
Uszka z mięsem i do tego barszcz czerwony to było moje najukochańsze danie wszelkich świąt - i o ile mięsa w mojej obecnej diecie wcale mi nie brakuje tak uszek już prędzej... Dlatego postanowiłam coś z tym zrobić i stworzyć farsz a la mięsny, który idealnie sprawdziłby się w uszkach i... Tak oto mamy ten przepis! 

Wyszło mi go tyle, że postanowiłam też ulepić pierogi i to była najlepsza decyzja ever - wszystkie zniknęły podczas posiadówy ze znajomymi :D 
Jeśli zrobicie pierogi lub uszka z tym farszem wrzućcie zdjęcie na Instagram i otagujcie zdjęcie hashtagiem #niebieskaweganka! 💗


Składniki: (na ok. 25-30 dużych pierogów)

  • 250g suchego granulatu sojowego (do kupienia w hipermarketach lub w sklepach internetowych takich jak evergreen)
  • 1 średnia cebula
  • 1/2 dużej marchewki
  • sos sojowy
  • przyprawy: czosnek granulowany, papryka słodka, papryka wędzona, cząber, majeranek, 2 liście laurowe, 2 ziarna ziela angielskiego, sól, pieprz, curry

Przygotowanie:
  1. Granulat wsypujemy do dużej miski/garnka, wsypujemy po ok. 1/2 łyżeczki curry, czosnku, soli, papryki słodkiej i wędzonej w proszku i zalewamy wrzątkiem. Przykrywamy i odstawiamy na ok. 20 minut.
  2. Cebulę drobno siekamy lub wrzucamy do blendera i blendujemy na drobne kawałki.
  3. Marchewkę obieramy i ścieramy na tarce.
  4. Na dużej patelni podgrzewamy ok. 3 łyżki oleju. Wrzucamy cebulę, podsmażamy aż trochę zmięknie.
  5. Dodajemy 2 liście laurowe i 2 ziarna ziela angielskiego. Chwilę smażymy, by oddały aromat.
  6. Dodajemy marchewkę. Gdyby zaczęło przywierać dodajemy odrobinę wody. Chwilę dusimy.
  7. Granulat odcedzamy dokładnie i dodajemy na patelnię. 
  8. Dosypujemy po ok. 1/2 łyżeczki każdej z przypraw, mieszamy.
  9. Dodajemy ok. 2 łyżki sosu sojowego. Mieszamy.
  10. Chwilę smażymy, by granulat stracił jeszcze wodę, którą miał w sobie.
  11. Próbujemy i doprawiamy do własnego smaku :)
  12. Lepimy pierogi/uszka i szamamy! :)

Gwarantuję Wam, że ten smak jest powalający :D Znajomi nawet nie pomyśleli, że ten farsz jest wegański i smakował nawet zagorzałym mięsożercom :) Czekam na Wasze zdjęcia! 

środa, 1 maja 2019

#18 Farsz szpinakowo-"serowy" do pierogów

Historia tego farszu jest taka, że wyszło nam za dużo ciasta do za małej ilości farszu "mięsnego" i musiałam na szybko wymyślić jakiś pycha farsz. Voila! Miał to być farsz na wzór szpinakowo-serowego i wyszło przepysznie!



Składniki: (na ok. 10-15 dużych pierogów)

  • 1 kostka tofu - ja użyłam bazyliowego z Lidla, ale zwykłe też będzie tu pasowało
  • ok. 150g mrożonego szpinaku w brykiecie
  • 2 ząbki czosnku
  • przyprawy: czosnek granulowany, płatki drożdżowe, sól, pieprz

Przygotowanie:
  1. Odsączamy tofu.
  2. Siekamy drobno czosnek.
  3. Na patelni rozgrzewamy ok. 1 łyżkę oleju, wrzucamy czosnek i podsmażamy przez mniej niż minutę.
  4. Dodajemy szpinak i dusimy, by się rozmroził.
  5. Kiedy szpinak zmięknie wkruszamy tofu.
  6. Mieszamy, dodajemy 1 łyżkę płatków drożdżowych, 1/2 łyżeczkę czosnku, do smaku sól i pieprz.
  7. Koniec! Faszerujemy pierogi i umieramy ze szczęścia :D

Jak zrobicie pierogi z tym farszem wrzućcie zdjęcie na Instagram i oznaczcie hashtagiem #niebieskaweganka 💗

sobota, 13 kwietnia 2019

#17 Ekspresowa sałatka z resztek - idealna do lunchboxa!

Hej! :) Jest weekend, a co 2 tygodnie oznacza to zajęcia Damiana na uczelni - od rana do wieczora. W takich sytuacjach zawsze staram się wymyślić coś ciekawego do jedzenia dla niego, żeby:
a) nie był głodny
b) jedzenie było pycha
c) nie trzeba było tego grzać, żeby było dobre.

Nie zawsze jest to łatwe, mam kilka sprawdzonych przepisów, ale tym razem stworzyłam coś własnego - wg opinii Damiana po spróbowaniu jest sztos, więc już się tym z Wami dzielę! :)
PS. Pamiętajcie tylko, że jeśli chodzi o przyprawy zawsze daję je na oko, spróbujcie jeśli nie macie mniej więcej wyczucia ile czegoś Wam pasuje :) Warzyw dałam po prostu tyle, ile ich miałam :D Więc jeśli wolicie czegoś więcej czegoś mniej - śmiało!

Składniki: (ok. 2 porcje)

  • ok. 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej (nie gotujcie tylko jednej szklanki, to idealna opcja, żeby zużyć resztki z obiadów/śniadań! :))
  • 5 ogórków z zalewy musztardowej - kiszone pewnie też się sprawdzą, aczkolwiek ja ich nie lubię, więc u mnie musztardowe
  • 5 rzodkiewek
  • ok. 1/2 papryki konserwowej - 2 duże plastry
  • ok. 2 ugotowane pietruszki - z rosołu
  • 1 ugotowany seler - z rosołu
  • 1 ugotowana marchewka - z rosołu
  • ok. 1/2 puszki kukurydzy
  • 3-4 łyżki wody z ogórków musztardowych
  • 2 płaskie łyżki nasion konopii
  • 1-2 płaskie łyżki płatków drożdżowych
  • sok z 1/4 limonki
  • sól, pieprz do smaku
  • szczypta czosnku granulowanego
  • szczypta mielonego imbiru
  • kiełki - ewentualnie przed podaniem
  • 1 łyżka sosu sojowego - opcjonalnie
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
Przygotowanie:
  1. Kroimy wszystkie warzywa.
  2. Do dużej miski/garnka wrzucamy kaszę jaglaną - pamiętajcie, by była ugotowana na sypko lub pomóżcie jej się rozdzielić używając tłuczka do ziemniaków :)
  3. Dodajemy wszystkie warzywa.
  4. Dodajemy przyprawy, sok z limonki i sos sojowy.
  5. Mieszamy.
  6. Koniec! :) 

Jak widzicie ta sałatka jest mega prosta. Możecie kombinować również z innymi warzywami, bądź dodać surową paprykę a nie konserwową - ja akurat taką miałam i nie bardzo miałam co z nią zrobić, więc wylądowała w sałatce :D 
Jeśli ją zrobicie pochwalcie się na instagramie hashtagiem #niebieskaweganka 💗
Do następnego!




wtorek, 9 kwietnia 2019

#16 Czy zmiana diety wpływa na zdrowie?

Przyznacie, że to dosyć banalne pytanie. Niby każdy z nas zdaje sobie sprawę, że to co jemy ma wpływ na to jak się czujemy. Ale czy na pewno?

Zawsze moją najgorszą zmorą był okres. Nie bójmy się tego słowa, robimy z tego jakiś temat tabu, a tak naprawdę każdy z nas ma z nim styczność, niezależnie od tego, czy jesteś kobietą czy mężczyzną - tak właśnie!
Nie dość, że trwał 6-7 dni, to minimum 3 dni miałam tak potworne bóle brzucha że doprowadzały do wymiotów, biegunki, potwornej migreny - co miesiąc kilka dni wyjęte z życia i spędzone na bieganiu między łóżkiem a łazienką... Nikomu tego nie życzę.

Uprzedzając pytania - tak, byłam z tym tematem u ginekologów.
"Pani mama tak miała? No, to genetyczne, trzeba to przeżyć."
"Przejdzie Pani po ciąży." - miałam wtedy 14 lat...

"Chce Pani ziołowe tabletki? Może będzie lepiej." 

No, nie. Nic nie pomagało.
Do czasu :)

Jak mama mnie uświadomiła, że w dzieciństwie miałam skazę białkową i być może nadal nie toleruję kazeiny odstawiłam natychmiastowo krowie mleko, jogurty i twaróg. Żółty ser był dla mnie wtedy nie do odstawienia, potrafiłam zjeść kilkanaście plasterków dziennie... 

Było lepiej. Okres nie trwał już tygodnia tylko 5 dni i tylko 2 z nich umierałam. Dosłownie. Znaczy, tak się czułam.

Kilka miesięcy temu postanowiłam całkowicie przejść na dietę roślinną. I stała się magia. 

Mija mi właśnie kolejny okres, podczas którego:
- nie wymiotowałam
- nie wzięłam żadnego leku przeciwbólowego
- normalnie funkcjonowałam (praca, zajęcie się domem) bez przymusu leżenia w łóżku.

I możecie mówić co chcecie - według mnie jest to zasługa tylko i wyłącznie diety. Praktycznie w ogóle nie piję alkoholu, staram się mniej stresować. I to chyba działa :)
Dla ciekawskich - moja dieta jest w miarę dobrze zbilansowana, po raz pierwszy od 10 lat mam w normie żelazo (co było dla mnie nie lada szokiem, bo jak to żelazo w normie jak nie jem mięsa?!), robiłam ostatnią morfologię krwi miesiąc temu.
Dla ciekawskich vol.2 - przy ostatniej wizycie u ginekologa z ciekawości spytałam, co mogę zrobić na bolesne okresy, żeby sprawdzić, co odpowie. 

"No właściwie to nic, pewnie pani po ciąży przejdzie. Albo na kilka dni przed okresem codziennie na wieczór tabletka aspiryny."

AHA.

Podsumowując - nie słuchajcie zawsze lekarzy, nie zawsze (albo wręcz rzadziej niż częściej) mają rację. Ja ze swojej strony mogę Wam potwierdzić, że przejście na dobrze zbilansowaną dietę roślinną na pewno pomoże przy boleściach miesiączkowych. Nie dam Wam na to gwarancji, ale mówię na podstawie swoich doświadczeń.


A Wy? Mieliście jakieś dolegliwości, które ustąpiły po przejściu na dietę roślinną lub po ograniczeniu jakichś produktów? Jestem mega ciekawa! Piszcie w komentarzach lub na Instagramie @niebieskaweganka. Do następnego! 💗

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

#15 Must-cook na Wielkanoc - barszcz biały

Hejka :) Dziś zapraszam Was na totalny must-cook na Wielkanoc - barszcz biały! Tak, można go zrobić w wersji wegańskiej, tak, można go zrobić pysznym bez kiełbasy, wędzonki czy jajka! :) Zapraszam! 
PS. Jeśli go zrobicie z tego przepisu nie zapomnijcie oznaczyć zdjęcia na Instagramie hashtagiem #niebieskaweganka! <3
PS2. Jest to przepis, który podłapałam kiedyś od kogoś na jakiejś grupie na fb, natomiast trochę go pod siebie przerobiłam :)


Składniki: (ok. 4 porcje)

  • 2 duże cebule
  • 5 ząbków czosnku
  • 1/4 dużego selera korzeniowego
  • 1 średniej wielkości marchewka
  • 5 liści laurowych
  • 1-2 łyżek majeranku
  • 1 łyżka płatków drożdżowych
  • pieprz - do smaku
  • szczypta papryki wędzonej
  • max. 1/4 szklanki wody z kiszonych ogórków
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej
  • 1/3 szklanki słonecznika
  • do wyboru: wędzony tempeh, wędzone tofu* lub kiełbaski białe z Polsoi
  • do podania wg uznania: ugotowane ziemniaki w kostce lub w formie puree - ilość też według uznania :D 

Przygotowanie:
  1. Słonecznik zalewamy wrzątkiem i odstawiamy.
  2. Wszystkie warzywa myjemy, obieramy, kroimy i wrzucamy do garnka. Zalewamy taką ilością wody, by tylko przykryła warzywa (nie więcej!). Gotujemy do miękkości.
  3. Odcedzamy bulion, wyciskamy warzywa by wydobyć jak najwięcej smaku.
  4. Dodajemy płatki drożdżowe, czarny mielony pieprz, paprykę wędzoną, majeranek, 1 łyżkę oleju bezzapachowego. 
  5. Uzupełniamy odparowaną wodę - tak, by było ok 1-1,5l. (ja robiłam na ok. 2l i też było spoko :)).
  6. Gotujemy przez około 15 minut.
  7. Dodajemy wodę z kiszonych ogórków - pamiętajcie, by dać najpierw mniej, potem ewentualnie dolać, bo każde ogórki mają inny poziom kwaśności :)
  8. Mąkę kukurydzianą mieszamy z 1/5 szklanki wody, dolewamy do zupy, zagotowujemy.
  9. Odcedzamy namoczony wcześniej słonecznik, dolewamy 1 szklankę wody. Blendujemy, odcedzamy.
  10. Do śmietanki słonecznikowej dolewamy kilka łyżek gorącej zupy, mieszamy, dolewamy do zupy. Już nie zagotowujemy. 
  11. Doprawiamy solą do smaku.
  12. To tyle! Możecie do tego ugotować ziemniaki, jeśli chcecie :) Dobrze sprawdzi się też pokrojony wędzony tempeh, odsączone wędzone tofu pokrojone w kostkę lub podsmażone białe kiełbaski od Polsoi :)  My użyliśmy pokrojonych w plasterki wędzonych parówek i też było spoko :)
Smacznego kochani! :)






czwartek, 21 marca 2019

#14 Faszerowane cukinie

Hejka :) Zrobiłam ostatnio obiad totalnie z głowy i wyszło przepysznie, pomyślałam, że wrzucę Wam przepis :) Zapraszam Was więc dziś na przepis na faszerowane cukinie :)


Składniki (2 porcje):

  • 2 spore cukinie
  • 1/3 szklanki czerwonej soczewicy
  • 1 pieczarka (po prostu miałam ostatnią) :D
  • 1/3 szklanki passaty pomidorowej
  • 1/2 pęczka szczypiorku
  • 2 cebulki dymki (same cebulki)
  • 1 łyżeczka sosu sojowego ciemnego
  • przyprawy: natka pietruszki, sól, pieprz
Opcjonalnie:
  • serek sojowy (taki jak np. ten)
  • 2 łyżki płatków drożdżowych
  • odrobina soli

Przygotowanie:
  1. Myjemy dokładnie cukinie. Odkrawamy końce.
  2. Wydrążamy środki - tak, by zostało około 0,5cm krawędzi.
  3. Kroimy cebulkę i szczypiorek w kostkę i podsmażamy na odrobinie oleju.
  4. Pieczarkę kroimy i dorzucamy na patelnię.
  5. Jak wszystko zmięknie dodajemy przepłukaną soczewicę.
  6. Przyprawiamy - podane w składnikach są przykładowe, możecie dać jakie tylko przyprawy macie ochotę :)
  7. Po kilku minutach dodajemy passatę i drugie tyle wody :) 
  8. Mieszamy i dajemy soczewicy się ugotować. W razie potrzeby dolejcie wody i co chwilę mieszajcie. 
  9. Dodajemy sos sojowy.
  10. Cukinie smarujemy niewielką ilością oleju po skórce - jeśli używacie blachy bez papieru do pieczenia. Jeśli macie papier to smarowanie nie jest konieczne :)
  11. Napełniamy cukinie farszem.
  12. Pieczemy przez około 30-40 minut w 180 stopniach :) 
Opcjonalnie:
  1. Serek sojowy mieszamy w miseczce z płatkami drożdżowymi i solą.
  2. Dodajemy 2 łyżeczki wody.
  3. Mieszamy.
  4. Takim "serem" polewamy cukinie przed pieczeniem - doda nam to serowego posmaku.
  5. Możecie też posypać po prostu wegańskim serem :)

Cukinie z "serkiem" przed upieczeniem



piątek, 15 marca 2019

#13 Chlebek bananowy, który zawsze wychodzi!

Hejka :) Chlebek bananowy to idealna przekąska do zabrania ze sobą do pracy czy na uczelnię, gdzie nie mamy możliwości podgrzania jedzenia a nie chcemy być głodni :) Przetestowałam sporo przepisów i to jest pierwszy, który wyszedł idealnie :)

Składniki (na formę "keksówkę"):

  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej typ 450 
  • 1/2 szklanki cukru (opcjonalnie, jeśli macie słodkie banany to możecie dać mniej lub wcale)
  • 1 łyżeczka soli 
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1/3 szklanki kakao (opcjonalnie w wersji czekoladowej)
  • 3 łyżeczki mielonego siemienia lnianego lub nasion chia
  • 1 garść orzechów (włoskich/nerkowców) / czekolady (gorzkiej/deserowej)
  • 2 dojrzałe banany (czym dojrzalsze tym mniej cukru)
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego 
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego niedosładzanego cukrem 
  • 1 łyżka soku z cytryny lub octu jabłkowego
Przygotowanie:
  1. Do miski dodajemy mleko, siemię lniane/chia i sok z cytryny/ocet. Odstawiamy na 10 minut.
  2. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni - grzanie góra dół.
  3. W drugiej misce mieszamy wszystkie suche składniki. 
  4. Rozgniatamy banany na ciapkę. Dodajemy do miski z mlekiem, dokładnie mieszamy.
  5. Do mokrych składników dodajemy olej. Mieszamy.
  6. Dodajemy mokre składniki do suchych, mieszamy chwilę do uzyskania ciasta. W tym momencie możemy posiekać orzechy czy czekoladę i wymieszać.
  7. Foremkę tzw. "keksówkę" wykładamy papierem do pieczenia (lub użyjcie silikonowej), wykładamy ciasto. Na wierzchu możemy położyć i delikatnie wcisnąć w ciasto 2 banany przekrojone na pół wzdłuż i posypać odrobiną cukru.
  8. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez ok. 30-40 minut - do suchego patyczka :)
To tyle :) Mega proste, przepyszne ciacho. Do zjedzenia samo lub z dodatkiem dżemu/masła orzechowego. Idealne do zabrania ze sobą do szkoły czy pracy :D Zrobicie nim furorę :)
Jeśli zrobicie ten chlebek z mojego przepisu nie zapomnijcie mnie oznaczyć na Instagramie hashtagiem @_klaudiaciesla 💖






środa, 13 marca 2019

#12 Kulki mocy - idealna przekąska do szkoły/pracy lub po prostu mała słodycz na gorszy dzień

Hej :) Miałam dziś upiec brownie, ale że nie miałam ochoty kombinować z ciastem, później go pilnować żeby było okej poszłam na łatwiznę i zrobiłam kakaowe kulki mocy :) W związku z tym mam dla Was nowy przepis - bardzo prosty, szybki a do tego przepyszny :)


Składniki (na ok. 15 sporych kulek lub 20 mniejszych):

  • 2 szklanki daktyli suszonych
  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 3 łyżki siemienia lnianego
  • 3 łyżki kakao
  • do posypania (opcjonalnie): orzeszki ziemne, wiórki kokosowe, pokruszona czekolada
Przygotowanie:
  1. Daktyle namaczamy we wrzątku pod przykryciem przez minimum 15 minut (najlepiej około pół godziny).
  2. Odcedzamy, blendujemy w blenderze z ostrzem w kształcie "S".
  3. Przekładamy do większej miski, dosypujemy resztę składników, blendujemy ręcznym blenderem.
  4. Masa po całkowitym wystygnięciu powinna bez problemu dać się lepić w kulki :)
  5. Możecie ulepione kulki obtoczyć w wiórkach kokosowych czy zmielonych orzeszkach, ale nie jest to konieczne :)

Voila! Najprostsze i najpyszniejsze kulki mocy są już Wasze :) Można je jeść od razu po przyrządzeniu albo włożyć na noc do lodówki i mieć pyszną, słodką przekąskę do pracy czy szkoły :)


Jeśli je zrobicie i wrzucicie zdjęcie na Instagram - nie zapomnijcie mnie oznaczyć #niebieskaweganka! 💖

czwartek, 21 lutego 2019

#10 Najpyszniejsza carbonara na świecie!

Heja banana :D Wczoraj z okazji dnia wolnego i mojego dnia bez internetu wyczarowałam takie o to cudeńko:






Przed Wami najprostsza, przepyszna i najbardziej przypominająca oryginalną carbonara w wersji wegańskiej!








Składniki na sos: (2 spore porcje)
  • szklanka nerkowców
  • ok. 150ml mleka kokosowego
  • 1/3 szklanki mleka sojowego niesłodzonego
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 1/3 łyżeczki czarnej soli Kala Namak
  • 1 łyżka płatków drożdżowych nieaktywnych
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
  • ewentualnie zwykła sól do smaku
Dodatki do sosu:
  • boczek z tofu (np. ten lub z przepisu ze Smart Vegan Lunchboxy) albo tempeh smażony/wędzony - ilość wg Waszego uznania
  • makaron - tutaj użyliśmy domowego, ale równie dobrze sprawdzi się kupny spaghetti lub tagliatelle (bez jajek!)
  • natka pietruszki
Sposób przygotowania:
  1. Nerkowce namaczamy we wrzątku przez minimum 15 minut (najlepiej ok. 30 minut).
  2. Odcedzamy nerkowce, przesypujemy je do wysokiego naczynia, dodajemy wszystkie składniki do sosu, blendujemy na gładką masę.
  3. Doprawiamy do swojego smaku :) 
  4. Gotujemy makaron wg przepisu na opakowaniu.
  5. Jeżeli używacie do tego przepisu boczku z tofu - zróbcie go wcześniej. Jeśli tempehu (ja użyłam ok 50g): kroimy go w małą kostkę, wkładamy do pojemnika, dodajemy 1/2 łyżki wędzonej papryki, 1/4 łyżeczki słodkiej papryki, 1 łyżkę oleju i zamarynujemy ok. 2h wcześniej.
  6. Potem usmażymy go na patelni - zamiast dodawać olej na patelnię wrzucamy tempeh z całą marynatą. 
  7. Usmażymy go na pół chrupko (jak boczek!).
  8. Dodajemy na patelnię do tempehu/boczku połowę ugotowanego makaronu, wymieszamy i zdejmujemy z ognia.
  9. Do garnka po makaronie wlewamy zblendowany sos, ustawiamy na średni ogień, mieszamy aż delikatnie zgęstnieje.
  10. Dodajemy drugą część makaronu, wymieszajcie.
  11. Dodajemy całość z patelni.
  12. Mieszamy dokładnie. 
Voila! Nakładamy, posypujemy natką pietruszki i mamy gotową przepyszną, wegańską carbonarę! A teraz smacznego i postarajcie się nie wylizywać talerza (chociaż będzie ciężko, ostrzegam!) 😋

poniedziałek, 11 lutego 2019

#9 Najprostsza i najlepsza zupa pomidorowa!

Hejka :) Chwilkę mnie tu nie było ale wracam do Was i to z jakim przepisem: na najprostszą, najpyszniejszą i najszybszą pomidorówkę ever :)
Ja osobiście nigdy za pomidorówką nie przepadałam - u mnie w domu często jadło się ją z "makaronem do rosołu", wiecie, takimi nitkami, a ja jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy dany rodzaj makaronu lubią jeść tylko z jednym/dwoma konkretnymi daniami i jak sama robocza nazwa wskazuje makaron do rosołu jest do rosołu a nie do pomidorówki :D
Zdecydowanie wolałam ją jeść z ryżem - masa ryżu, mało zupy, taki w sumie bardziej sos? Było spoko, to najważniejsze :D
Jednakże! Największy problem z pomidorówką w moim domu (zresztą do tej pory - przepraszam mamo:P) jest taki, że jest to zupa pomidorowa pół na pół (a przynajmniej tak smakuje) ze śmietaną. Więc wiecie, bardziej pomarańczowa niż czerwona - chyba dlatego zawsze waliłam sobie tyle ryżu na talerz :D

Dlatego odkąd wyprowadziłam się z domu pomidorowej nie gotowałam ani nie jadłam, bo wydawało mi się, że nie potrafię zrobić innej niż taka w domu, której nie lubię. 
Damian natomiast uwielbia pomidorówkę i nie potrafił zrozumieć jak mogę jej nie lubić :D Dlatego kiedyś została mi odrobina rosołu, miałam przecier i pomidory w puszce - zrobiłam pomidorową. Totalnie różną od tej, którą znałam z domu. I wiecie co? Kocham pomidorówkę! 💗

Dziś podzielę się z Wami moim małym patentem na pomidorówkę. Coś pomiędzy polską a włoską :) Pamiętajcie, że przyprawy możecie dać wg własnego uznania, ja podaję Wam moją ulubioną mieszankę. Przecier możecie zamienić na drugą puszkę pomidorów, jednak wydaje mi się, że takie pół na pół wychodzi najlepsze :)

Składniki (na 4 spore porcje):
  • 1 przecier pomidorowy
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 nieduża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • ok.1 łyżka oleju 
  • ok. 3/4 łyżki mleka kokosowego (opcjonalnie)
  • ok. 3l wody/bulionu warzywnego (możecie dać część bulionu i resztę uzupełnić wodą)
  • bazylia (lub mix ziół włoskich lub bazylia + oregano)
  • sól
  • pieprz
  • czosnek
  • natka pietruszki (świeża/mrożona/suszona)
  • papryka słodka
  • koperek

Przygotowanie:
  1. Obieramy cebulę i czosnek. Siekamy w drobną kostkę.
  2. W garnku rozgrzewamy olej. Wrzucamy cebulę i czosnek, podsmażamy kilka minut.
  3. Dodajemy przyprawy - oprócz soli i pieprzu - wg własnego uznania. Mieszamy ok. minutę.
  4. Dodajemy pomidory w puszce, wlewamy puszkę wody i dodajemy przecier. Mieszamy do połączenia się z przyprawami.
  5. I tutaj zależy, czy używacie wody czy bulionu. Jeśli wody - ja dodaję domową kostkę rosołową, jeśli bulionu, który rozrzedzam - doprawiam lubczykiem i odrobiną sosu sojowego.
  6. Zmniejszam gaz, przykrywam garnek (ale nie w całości!) i zostawiam na jakieś 15-20 minut. 
  7. Do kubka/innego naczynia dodaję 3/4 łyżki mleka kokosowego i dolewam 2 chochle gorącej zupy, mieszam, dolewam mieszankę do garnka. Mieszam przez minutę.
  8. Blenduję, w międzyczasie próbuję czy smakowo jest okej, doprawiam do smaku.
  9. Podaję z ugotowanym makaronem/ryżem.
  10. Smacznego! :)
Wrzucam Wam też tutaj linka do vloga, w którym jest ta zupa, natomiast tam robiłam z 2 puszek pomidorów, bo nie miałam już przecieru :) 
Jeśli zrobicie tę zupę z mojego przepisu oznaczcie mnie na Instagramie - @niebieskaweganka! 💗

Kiepskie zdjęcie, ale to jedyne jakie znalazłam - ta zupa jest tak dobra, że nie zdążę zrobić zdjęcia bo już znika :)
Obok w miseczce makaron w wersji mac&cheese :)

Dajcie też znać czy jesteście team makaron czy team ryż jeśli chodzi o pomidorówkę 💗

sobota, 26 stycznia 2019

#8 Proste zbożowe i sycące batoniki - bez pieczenia!

Hej :) Dziś powiem Wam, jak zrobić takie oto cuda:



Czyli mega proste batoniki zbożowo-orzechowe i to w dodatku bez pieczenia! :)

Składniki:
  • płatki owsiane - ok. 3 szklanki
  • daktyle - ok. 3/4 szklanki, posiekanych
  • łuskany słonecznik - ok. 1 szklanki
  • nerkowce - ok. 20 szt. posiekanych
  • kakao - ok. 1 łyżki
  • masło orzechowe - ok. 3 łyżki
  • tahini - ok. 3 łyżki
  • gęsta część mleka kokosowego z puszki - ok. 2 łyżki
1. Ilość każdego składnika podana jest na oko, bo po prostu dodawałam je do uzyskania pożądanej konsystencji.
2. Ja robiłam to totalnie na wyczucie, ale możecie po prostu wrzucić suche składniki do miski, zblendować mokre i wymieszać :) 
3. Konsystencja musi być taka, by dało się to ugnieść w naczyniu i nie przyklejało się zbytnio do rąk.
4. Te proporcje użyłam do naczynia żaroodpornego 25x25cm. (bo wydało mi się, że w tym będzie najłatwiej - nic nie przywarło, nie zostało w naczyniu)
5. Po dokładnym wymieszaniu masy przekładamy ją do naczynia, ugniatamy tak, by była zbita, chowamy na noc do lodówki. Rano macie gotowe batoniki, wystarczy je pokroić i przełożyć np. do pojemnika :)
6. Mini drugie śniadanie albo przekąska do kawy gotowe!
7. Mokre składniki muszą być na tyle gęste po zblendowaniu, żeby skleiły suche - jeśli masa okaże się za gęsta dolejcie odrobinę wody lub mleka roślinnego, jeśli za rzadka - namoczcie we wrzątku nerkowce i dorzućcie do masy, zblendujcie - powinno być okej :)

piątek, 18 stycznia 2019

#7 Ultrakremowy sos pieczarkowy!

Dziś zaproszę Was na świeżo przetestowany przepis - maksymalnie kremowy sos pieczarkowy do makaronu lub placków ziemniaczanych :) Jest banalny, szybki i super pyszny :)


Składniki: (3-4 porcje)
  • 1/2 cebuli
  • 2 duże/3 mniejsze ząbki czosnku
  • ok. 200-250g pieczarek
  • ok. 100g nerkowców
  • 2/3 szklanki mleka roślinnego niesłodzonego
  • 1 łyżka płatków drożdżowych
  • sól i pieprz do smaku
  • garść natki pietruszki
  • 2 łyżki oleju

Przygotowanie:
  1. Cebulę i czosnek siekamy drobno. Podsmażamy na oleju.
  2. Pieczarki siekamy w plasterki lub dużą kostkę, dorzucamy na patelnię i dusimy aż puszczą wodę.
  3. Nerkowce zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na minimum 10 minut.
  4. Odcedzamy je, blendujemy z mlekiem na gładką masę.
  5. Cebulę i pieczarki mieszamy aż odparuje większość wody z patelni.
  6. Po odparowaniu około 90% wody z patelni wlewamy sos nerkowcowy. Mieszamy do połączenia smaków. Dusimy na małym gazie przez około 3-4 minuty aż zrobi się mega kremowy :)
  7. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku, dodajemy płatki drożdżowe i pietruszkę. Mieszamy.

Gotowe! :) Możecie go podawać z ulubionym makaronem, z plackami ziemniaczanymi lub po prostu z ugotowanymi ziemniakami :) Z czym lubicie :)